Pustostan myslowy

grudzień 2, 2006

Dzisiaj w mojej glowie nie ma nic, tak jak by byla pustym balonikiem wypelnionym niezidentyfikowana substancja.Substancja ta rozrasta sie do gigantycznych rozmiarow wylewajac sie przez uszy brrr okropnosc!Nie mozna nic na to poradzic, moge tylko pojsc do lozka i powedrowac w kraine snow, tam poczekac az splynie sen delikatny jak mgielka albo ciezki jak granat.Zawsze to lepiej niz NIC.

Dzisiaj w pracy otworzyl mi drzwi moj szef(ktory powrocil niespodziewanie z Amsterdamu) wygladal jak zielononiebieski artuditu a w oczach mial spirale.Coz moglam zrobic jak nie wybuchnac smiechem ( szczerze mowiac troche sie go przestraszylam, mogl nagle zaczac wypluwac cyferki albo kwadratowe pileczki a tego moj dzisiejszy pustostan zapewne by nie zidentyfikowal).

Pomimo wszystko nadal tkwie w zespole napiecia przedmiesiaczkowego, ktory znecajac sie nademna przedluza sie niemilosiernie. Nadmuchana do granic poruszam sie jak stukilowy slon w srodku dzwigajac szarpiace sie zwierzatko. Niech ONO juz sobie pojdzie. Przestanie sie szarpac i wic, niech wyleje sie ze mnie dajac miesieczna chwile wytchnienia.Im jestem starsza tym trudniej znosze nieuchronna cyklicznosc natury.

Moherowy beret chroni przed swiatem! Dziekuje Ci Ojcze Rydzyku!

Magdalenka co nigdy nie peka