dzien jak codzien a to sobota
czerwiec 30, 2007
Po wczorajszych hulaj duszach, krolowaniu na parkietach, wyrywaniu kwiatow sadzonych w pocie czola przez umiesnionych pracownikow zieleni miejskiej, probie ucieczek przed ochroniarzami dzisiaj- dzien potencjalnego spokoju. Spacer po deptaku naszego miasteczka i wysylanie pozytywnego sygnalu dobra ( ach jak ja lubie sobote ten ogolno odczuwalny luzik dnia wolnego,shopping i przygotowania do wielkiej saturday night).Pozniej to juz gotowanko i sprzatanko.Rosol uciekl na imprezke celebrujaca m.in.dwulecie jego pobytu na wyspie ( patrz wielkie picie) wzial nawet poduszke.A Fruzi strzelily korzonki i porusza sie na czworakach/Leczymy..


moja muszka CCe


a od Julki dostalam buciki z Nexta ( dzien dobroci dla zwierzatek)

srodek tygodnia
czerwiec 27, 2007
A w niedziele bylismy na wycieczce.Poranek nie wrozyl nic sympatycznego, deszcz mocno trzaskal o parapet a Rosol uparcie zakrywal sie posciela.Pozniej pojawila sie niebieska dziura w chmurach i ostro zaswiecilo slonce. To pojechalismy do Peel a co tam (przeciez nie do Warszawy) i odkrylam je na nowo.Zjedlismy nawet tluste , grubasne frytki take away jak na prawdziwych niedzielowiczow przystalo i wloczylismy sie w sandalach pstrykajac takie tam. Dzisiaj juz sroda, strasznie szybko mija tydzien pracowniczy i niewiele mozna zrobic, najchetniej spanko i lezanko.Okropicznosc jakas.

Ro sobie pstryka hadeery a piesek w oknie
obserwuje dziwne pozycje.



![]()
![]()

przymierzalismy spodnie ale troche nie pasowaly

![]()
nowosc: zamiast mew koguty

wyspiarskie centrum handlowe ( wow), nothing

podwojne odbicia miau
wczoraj byl dzien ojca
czerwiec 24, 2007
Bardzo mnie urzekla wczorajsza solidarnosc miedzyludzka, wzajemne informowanie sie o Dniu Taty.Ta chwila zawachania sie lekkie zdziwienie w oczach i podziekowania. Zapisalysmy sobie w polskim sklepie na dloniach zeby na wszelki wypadek nie zapomniec.taak..
Moj tato ( to jest oddzielny rozdzial moglabym troche napisac) w kazdym razie zadzwonilam do Niego i jest bardzo slaby dlatego apeluje do jego bialych krwinek do calego ukladu odpornosciowego o walke.
Moj tato przez cale zycie kocha sie w golebiach pocztowych.Podobno jak byl maly i przyszli niemcy to jednego do garnka schowal..a mnie splodzil bo deske na osiedlu budowali! Tak to juz bywa oj te geny.Zdrow badz tatu.
Wlodek





ojj
czerwiec 18, 2007




Czasami nie tak prosto zyc w innym kraju. Zawsze jest sie kims innym, ufoludkiem z czulkami, ktory inaczej mysli i nie smieje sie z tych samych dowcipow a nawet reaguje zdumieniem. Gdzies gleboko w glupim polskim sercu istnieje i ciazy paniczny strach przed ponizeniem, zaszufladkowaniem i odepchnieciem. Takie to nieznosnie i meczace. Ale nic to do gory glowa piers na przod usmiech na twarz. Przeciez kto jak kto ale polak potrafiiii…hi hi
niedziela
czerwiec 17, 2007
jak wspaniale jest obudzic sie w niedziele..Spojrzenie za okno a tam piekny dzien, deszcz juz przestal padac , na ulicach cisza wszyscy lecza kaca i tylko dzwony z wiezy kosciola bija. Prawie jak w Polsce w malym miasteczku rodzinnie i w bialej koszuli do kosciola. A co u mnie jak ja spedze te niedziele? jak juz uda mi sie zjesc sniadanie to moze pojde na rower z mistrzem wyspy i bede probowala dogonic zapach jego opon gdzies na drodze. A jak nie to hej koniku a jak sie postarasz…
natchniony cwietka zza wlosow fruziii

dzieciaki sa the best


krok
czerwiec 16, 2007
Skonczylo sie leniuchowanie, lezenie do dolu brzuszkiem do 12 i marzenia o niebieskich migdalach. Mam nowa prace w calkiem sympatycznym miejscu gdzie pachnie kawa i tostami. Zaczynam prace o siodmej co oznacza przeprogramowanie Magdalenki na zupelnie inna istote. Wstaje o tej samej godzinie co Fruzia a Rosolowi wystaja stopy smacznie z poscieli. Pozniej dlugo obserwuje rzeczywistosc za oknem z kubkiem kawy w rece i probuje zrozumiec o co wlasciwie chodzi. Ale w pracy jest fajnie bo nie ma polakow ( nie mylic z rasizmem) i mam kontakt z ludzmi ,) mam nadzieje, ze szybko mi sie nie znudzi.miau.