dzien jak codzien a to sobota
czerwiec 30, 2007
Po wczorajszych hulaj duszach, krolowaniu na parkietach, wyrywaniu kwiatow sadzonych w pocie czola przez umiesnionych pracownikow zieleni miejskiej, probie ucieczek przed ochroniarzami dzisiaj- dzien potencjalnego spokoju. Spacer po deptaku naszego miasteczka i wysylanie pozytywnego sygnalu dobra ( ach jak ja lubie sobote ten ogolno odczuwalny luzik dnia wolnego,shopping i przygotowania do wielkiej saturday night).Pozniej to juz gotowanko i sprzatanko.Rosol uciekl na imprezke celebrujaca m.in.dwulecie jego pobytu na wyspie ( patrz wielkie picie) wzial nawet poduszke.A Fruzi strzelily korzonki i porusza sie na czworakach/Leczymy..


moja muszka CCe


a od Julki dostalam buciki z Nexta ( dzien dobroci dla zwierzatek)
