amore

wrzesień 22, 2007

Miłościwa o sentymalności o pomóż proszę. Zaniknął poprzedni wpis o asertywności aczkolwiek próbowałam go odzyskać i nitki z tegóż. Tak to czasami bywa jak człowiek próbuje coś zrobić wbrew sobie i ulega namową innych… Generalnie to miała być prawie rozprawka na ten temat aczkolwiek skończy się na bluberkach ponieważ powtarzalność w tym stanie wymaga nie tylko koncentracji.

Chciałam powiedzieć, że zupełnie nie rozumiem dlaczego powiedziałam tak myśląc nie i dlaczego czerwony jest czasami różowy.Dobranoc, arviderveci amore. I hope so..śpiki

pijaństwo

wrzesień 22, 2007

Asertywność to podobno posiadanie i wyrażanie swojego zdania oraz bezpośrednie wyrażnie emocji i postaw w granicach nie naruszających praw i psychicznego  terytorium innych osób oraz własnych, bez zachowań agresywnych, a także obrona własnych praw w sytuacjach społecznych.Umiejetność a jakże nabyta. Zawsze byłam przekonana o tym,że to należy do mnie, że już nie muszę się obawiać o tego typu rzeczy

sentymentalna podróż

wrzesień 15, 2007

drzewko

czasami człowieka nachodzi jakaś niezidentyfikowana tęsknota.Odssysa wewnętrzne trzewia, wzmaga perystatykę aż pozostaje sam czysty głód. I wtedy to można godzinami wpatrywać się w horyzont wyczekując znaku.Nikt nie wie jakiego poprostu znaku, po którego ujrzeniu gotowi jesteśmy spakować walizki i ruszyć w drogę nie informując nikogo i zupełnie nie wiadomo w jakim celu.Niestety takie znaki pojawiają się bardzo rzadko a może wcale nie istnieją albo nie jesteśmy gotowi żeby je dostrzec dlatego  z wewnętrznej, niezidentyfikowanej tęsknoty uwielbiamy wpatrywać się w zachody słońca, widoki z gór i morze. Każdy ma w sobie małego Wertera… 

dmuchawcedmuchawcezachód

port erin

calf

wieża

płynie czas

wrzesień 10, 2007

wyscig 2wyscig

 Po co komu wyzwania? Pełne niepotrzebnego stresu i schizki – nie rozumiem? Po cóż sobie sprawiać niepotrzebny ból i katcharte? Przecież każdy dzień wypełniony jest wystarczającą jego ilością. A jednak, a cóż , chyba nam coś to daje. Założenia, wyzwania  ciągle posiadają tajemnice, której tak prosto wytłumaczyć nie można.Banałki, srałki, pierdziołki.Dobrze, wystartowałam bez treningu i zapasu w end to end( 75 km. przez góry wzdłuż wyspy acha na rowerze). Zrobiłam to, najprostsze nie było ale dodało troche mocy i wiary w siebie. Teraz już wiem, że jednak można przegonić lenia z siebie. Meggi, keep going,You doing well…