untitled

luty 29, 2008

 Tak w codzienności zatopiona próbuję odbijać się na boki, czasu niewiele zostaje poprostu staram się nie umrzeć za życia.Coś mi się ostatnio stało i nie potrafię podchodzić do spraw bez emocji, burze się i faluję jak ostani głupek, cały zen pal licho wzięło a zmęczona jestem przez to straszliwie. Jak dobrze, że już niedługo wakacje odpocznę i dystansu nazbieram. Może już wiosna będzie? Łał byloby super!!   

dan

 A to nasz Toy Boy Dan Duncan.

takie tam sobie burgundowe drzewko wysrosło

grzybek

polski podgrzybek ze słoiczka

okno na świat

siwe drzewa w Laxey

księżyc

tarasowy księżyc

duch Julki

Julka strzelająca fleshem po oczach

Tak to prawda wszystkie drogi prowadzą tam gdzie się wypróżniamy i tylko czasami nieznacznie zmieniają kierunek tak żeby nikomu się nie nudziło, sedesowi bo ile można ogladać te same tyłki i wypocinom żeby mogły czasami zaśpiewać. Próbuję właśnie oczyścić swój wyprany mózg z angielskiego thank You wypowiadanego na conajmniej 11 sposobów bo tak naprawde to nikt nie fenkju. Zauważyłam, że wpadam w niebezpieczną pułapkę plastikowego żarcia a mianowicie potrafię ogladać przez 10 minut opakowania kanapek ( dotykając włącznie)  później przejśc do owoców i warzyw i patrzeć jakie są ładne, kolorowe i równiutkie i już powoli zapominam jak wyglądała marchew kupiona z kawałkami ziemi na straganie Naramowickim. I wcale nie jestem pewna czy tęsknie za nią. Plastik is fantastic. Bo to wszystko to  jest UŁATWIANIE ale wcale nie jestem pewna czy mi łatwiej Ja chce do mamy!!!! 

Były to czasy..

luty 21, 2008

Były to czasy, oj były. Kiedy to wszystkie ciotki spotkać sie mogły na wspólnej kanapie i ponarzekać na wszystko co je otacza  oj na wszystko, poobgadywać różnego rodzaju orzeszki i migdałki i na końcu pokłócić się jeszcze pomiędzy sobą. Oj! Teraz to kanapy juz nie ma.

ojojojo

luty 19, 2008

 Tak szybciutko bo człowiek to normalnie na twarz pada droga do

pracy, Douglas 7 rano.

A to już w pracy odwiedzalscy, wpadajscy: Mike

m

Fruzia lalka nieduża

panini

luty 16, 2008

 Tak jak można zmiksować rzeczywistość z  poza rzeczywistym a jak najbardziej istniejącym w zakamarkach naszej główki tak ja pomieszałam zdjęcia. Niech sobie będzie bezczelny burdel i drażni nasze oczy a co tam. Porządek może daje poczucie bezpieczeństwa i harmonii ale po jakimś czasie powoduję, że niezauważalnie zaczynamy ziewać. Wyjątek potwierdza regułę, inność przodem stoi, eksperyment daję progres.Miau.  

To jest sztuczne drzewo telefonii komórkowej imitujące wyrośniętego żywotnika.

dziwne szybko wchodzili a bardzo wolno zjeżdżali???

Odkryliśmy dzisiaj całkiem ciekawą plaże w Kirk Michael, wygląda zupełnie jak nad Bałtykiem piasek, dużo miejsca i nawet coś na znak wydm stoi. Już wiem gdzie się będe plażować w tym roku. ( hihi)

a to juz nocne impresje Douglasowskie

haribo

luty 11, 2008

 W związku z tym, że dni są coraz dłuższe idąc do pracy witam dzień wraz z wschodzącym słońcem ( pod warunkiem, że akurat nie chowam odwłoka pod wyginajacym się parasolem) a wychodząc z pracy moge ujrzeć różowe niebo, samopoczucie zaczyna sie polepszać. Co również odbija sie bardziej pozytywnie na sobotach ponieważ leniąc sie dosyć długo w łóżku i tak można jeszcze trochę naturalnego światła dojrzeć.

 Uwielbiam te opuszczone jakby wymarłe ulice tak sobie spaceruje i zaglądam ludziom w okna..

i w samochody. Poniewaz jest to jeden z moich  wymarzonych  ( spowodu jak to sobie wyobrażam łatwości w prowadzeniu(( patrz totalnie ściety przód dlatego nie musiałabym siedzieć jak z kijem w plecach ,wszystko bym widziała!)) i możliwości podrózowania po całym świecie i spania w środku ) Volkswagen ogórek! Musiałam mu zrobic zdjęcie.

A to już girli wieczór na bucks road 56A, muszę przyznać,że cakiem interesujący

chociaz  na zdjeciach chyba tego  nie widać! 

Magdalena siedziała na parapecie cichutko jak kotek i obserwowała

co się działo w domu: 

i na ulicy…

it’s not a love it’s a game jak to spiewał jeden z budowlańców głosikiem

z Papa Dance odlewając się przy okazji.

wybiła północ game is over.

galacin C

luty 4, 2008

 Postanowiłam jak co niedzielę zrobię pranie, to idę..

sprawdzam jakość urzadzeń

wrzucam 50 pęsów do tajemniczej maszyny

zabrałam również ze sobą magiczne pigułki

umieszczam je w woreczku, dwie wystarczą

p

naduszam przyciski

i obserwuje..

suszarka grzecznie czeka na swoją kolej

suszarka

opuszczam dziwne pomieszczenie..

koniec

polopirynka

luty 3, 2008

 Dzisiaj postanowiłam nauczyć się zarządzać swoimi pieniedzmi. Do tej pory myślałam, że jak nie będe o to specjalnie zabiegać wszystko będzie w porządku i będę mogła swobodnie popłynąć przez życie szczególnie nie zaprzątając sobie tym głowy. Wynik jest taki ,że pracując już kilka dobrych lat nie posiadam żadnego zabezpieczenia materialnego na wypadek nieokreślonych wydarzeń. To po pierwsze. Po następne to zaczełam się zastanawiać co będzie się działo ze mną jak już nie będę mogła pracować skąd wezmę wtedy środki na utrzymanie i czy przyjmą mnie w domu św.Alberta?

broda

 Przecież jestem już w miarę dojrzała osobą i wiem, że w życiu trzeba liczyć na siebie samego! Poza tym odkładjąc niewielkie sumy miesięcznie kiedy już się troszeczkę uzbiera można to odpowiednio zainwestować!!! do tej pory inwestowałam w życie codzienne i podróże owszem nie narzekam całkiem przyjemnie jest tak żyć ale nie mogę zapominać że przyszłość istnieje!!! Karbowska think, think!! 

oczy

A to taka mała dokumentacja dla Rosoła, który był nie obecny podczas jednych z największych w tym roku opadów śniegu i gradu na wyspie. 

pada sniegwidoczek

Ro widzisz swój samochód? Biedak zmarzł.I nikt go nie chce ukraść.

oknooo