żyjąc w niebie

maj 5, 2008

Każdy miał swój długi weekend, wy tam w polszy daleko ,a my tutaj wyspowy mały bankuś holidejuś. Budziliśmy się codziennie dosłownie w niebie, mgła otaczała nasz dom tak, że była to wielka niespodzianka każdego dnia co kryje za sobą. W sobote zrobiliśmy małe ognisko na ulubionej hamakowej plaży( zużyliśmy dwa jednorazowe grile i dwie paczki parówek…niestety tutejsze kiełbaski bywają nie jadalne chyba,że ktoś lubi baranine). W dzień następny niezrażona drużyna Dżi wystartowała w rowerowym rajdzie p.t. jak uniknąć kropel deszczu i nauczyć się oddychać mgłą wjezdżając na Windy Corner (….m.n.p.m.), który o mały pieprz nie zakończyłby się adoptowaniem małej owieczki. Biedula zagubiła się w deszczu i mgle i odnalazła nogi Mike jako matki swojej ( troszke było z tym problemów ale chłopcy poradzili sobie odprowadzając ją do stada pytanie tylko czy rodzinnego?) . Dzisiaj to już relaksowanie w pełni i bładzenie we mgle:   

było bardzo ciepło tylko kropelki mgły atakowały z wszystkich stron dodając wrażenia sauny parowej przy niskiej temperaturze

zagadka miesiaca co to jest?

akademia dziwnych kroków

bardzo lubie kafke mniam mniam

7 Responses to “żyjąc w niebie”

  1. fizia Says:

    zajebiście wyszło to cos okrągłe:) to takie dosyć twarde jest, co nie? na wodorostach toto rośnie EUREKA!

  2. walizka Says:

    wypełnione wodą jak odłozyłam to pękło …

  3. fizia Says:

    pewnie tam chowają, jak wielbłądy na garbach, hehe

  4. fruzia Says:

    ja tez tak chce po plazy biegac!!! na bosaka najlepiej:)

  5. nitka Says:

    jak tam pięknie. zawsze jest pięknie tam, gdzie się aktualnie nie przebywa, nie?

  6. nitka Says:

    na pewno ta godzina zle chodzi na Twoim blogu. Jest 13:53, a nie 11:53, czyli u Was 12:53…

  7. fizia Says:

    jakie wycinanki pyci pyci łojejku!


Leave a Reply