nic ciekawego nie robimy, włóczymy się jak muchy za trąbką i analizujemy pochodzenie żmijojada. ot co tam weekend.
teteczacuki2cuki

wspomnienia biebrzańskie

czerwiec 29, 2008

Kocham to miejsce i nigdy nie przestane aczkolwiek życie tam to nie bajka…tylko ciężka orzechownia.
biebrzawidok z oknaja i zajączektańcząca z trawamicoś zgubionebiebrzanska włóczęga

pośśścik

czerwiec 24, 2008

Człowiek zaczął zagladać ludziom przez ramię, do ich nie zapłaconych rachunków, debecików, głęboko skrywanych sekretów. Zamieniają się powoli w świstki papieru, które przynoszą. W zderzeniu z liczbami zanika ich osobowość. Niekończące się matematyczne sznurki. Pociągnij a wysypie się reszta. 

who is it?

To ma być zagadka kto to jest?

Who is it?

wieje wiatr

czerwiec 22, 2008

param>http://www.youtube.com/v/iXIsKlvC0Rs&hl=en”></param><embed

Wiatr wieje, fale próbują wyskoczyć z wielkiej kałuży zwanej morzem  a mi smutno.

przyprawianie mózgu

czerwiec 18, 2008

Stres trzeba jakoś odreagować…

amerykańska gazeta, w którą był zawinięty wizjerek Rosoła coś trzeba było z nią zrobić, nie można przejść obojętnie od niespodziewanego powiewu wielkiego świata

wszystkie zdjęcia zrobione przez Rosoła w nowym wizjerku

no comments

czerwiec 14, 2008

U Ewy przygotowania do wyjścia trochę się przedłużyły…

Ewa tańczyła chyba do innej muzyki.

Ekipa strażacko-porządkująca w trakcie wykonywania zadania

czekałam może coś rozjedzie..( wiem jestem okrutna( weganom wstęp wzbroniony))

ewy to ten w środku

pani przemiła barmanka z Aperitivo ( moja porażka fotograficzna miało być jak pani nalewa w super profesjonalny sposób drinka)

Beduina z kraju basków

Julka obfotografowała pół Havany ale mi się to najbardziej podoba.

miejsce grzechy i rozpusty tam byłyśmy w składzie JUlKA,EWKA i JA.

 

rzeka

czerwiec 13, 2008

 Nie wiem czy już pisałam o tym,że za oknem mamy rzeke. Tak dokładnie to jest to rzeka i zrobiony z niej mały port. Rzeka zmienia kolory jak pada długo deszcz to jest brązowa, jak jest spokojnie to niebieska a jak zmienia się pogoda zielona. Dzisiaj jest zielona od samego rana i tak trzyma.Świeci słońce ale zimnowato bo wieje wiatr. Przypomina mi to początek takiej zimniejszej jesieni w Polsce kiedy słońce jest jeszcze wysoko i mocne ale powietrze już zimne.Nie żeby mi to jakoś szczególnie przeszkadzało ponieważ uwielbiam jak pogoda jest wyraźna a na dodatek coś przypomina. Kończą się dla mnie dni wolności, które tak naprawde nie były wolne od zmartwień dnia przyszłego ale trochę odpoczęłam, poczytałam i posiedziałam sama ze sobą.Gdybym nie była taką schizolką napewno przyjemniej spędziłabym ten czas no ale cóż..Nie daleko pada jabłko od Adama a wiatraki w polu ciągle stoją.

Od poniedziałku nowa rola zielona panienka z okienka.Ufff co z tego wyniknie wiedzą tylko Elfy.

piątek

czerwiec 13, 2008

Piątek, zwyczajny taki sobie tam piatek. Koniec chwilowej wolności, w poniedziałek zaczynam nową prace.Uj! Nie będzie łatwo to napewno Ale chyba o to chodziło, nieprawdaż Karbowska? Chciałaś poruszyć swoje szare komórczaki, wyrwać się z automatyzacji dnia jaki nastąpił już pod koniec poprzedniej pracy. Teraz będę potrzebowała więcej uważności i koncentracji co przy moich odpływach jest jak najbardziej wskazane. Tak bede panienką z okienka w seledynowej koszuli( ohyda brrr) i czarnej spódniczce. Uniformiki zapinane na guziki, trzymajcie kciuki.

 

 

 

Po.

czerwiec 7, 2008

Troche mam dosyć. Wszystkiego. Moje wielkie piersi ważą tysiace kilogramów i przy najmniejszym dotyku pretendują do wybuchu. Doszliśmy wczoraj z Rosołem do wspólnych wniosków,  moja tylna część ciała przerosła swoje prognozy a uda zamieniły się w dwa ociekające tłuszczem i pełne celulitowych dziurek balerony. W ramach przypływu optymizmu i chęci poczucia nowej  bożej iskry w sobie jakże potrzebnej mi do przetrwania następnego tygodnia umówiona zostałam na fryzjerską wizytę domówke. Dziewcze rumiane z dziarskimi ruchami zabrało się do mojej głowy. Napoczątku była konsternacja nad różnorodnością i skomplikowaniem mojej troszeczke juz  przerośniętej fryzury no i stało sie…. mam coś co jest niczym, wystrzyżony strach na wróble ot co! Zapomniałam jej powiedzieć , że moje włosy nie cierpią być drapane przez ten nożyk. Aj, pal licho to. Panie Bogdanie gdzie pan jest i dlaczego tak daleko!!!  

mam dzisiaj homesick i to taki,że nawet nie patrze za okno bo jestem przekonana ,że tam nic nie ma,zawiesili mnie w przestrzeni oczekującej na lądowanie na ziemi obiecanej poniewczasie.. 

Sniło mi się dzisiaj, że ukradli mi rower tak strasznie ich goniłam…

Jedyny plus dnia wczorajszego- włoczęga  na moim dwukółku.  Wieczorem, starałam się zaasymilować z tutejszą ” młodzieżą” Weź, kokę weź jak nie bierzesz to odpadasz i odpadłam czym prędzej. Zastanawiam się do czego to zaliczyć? Klaustrofobiczne znużenie wyspą czy to jużjestnormalneKOKAINA! o mamo!  

Bez-robotna

czerwiec 4, 2008

                          Fotka Rosół , który zakupił nową zabawke!

   Muszę przyznać wszystkim wyczekującym w kolejkach po zasiłek dla bezrobotnych, że im współczuje. Tak bo to naprawde ciężka praca,być bez pracy, wstajesz o której chcesz, pamiętasz sny idziesz rano na poranna kawe na taras, odbudowujesz znajomości,czytasz książki opalasz się i rozmyślasz…rozmyślasz i rozmyślasz.Możesz jeszcze  pouczyć się trochę. Uff! Pot spływa z czoła i paszek.Ufff! I mogłoby być tak niedobrze gdyby nie gwałtownie kurcząca się kwota na koncie i narastające poczucie winny w stosunku do ciężko pracujących, zoobowiązania i  acha  świadomość  niejasności dnia przyszłego. Nie chce być BEZ-ROBOTY nie chce ROBOTY chcę iść do pracy!!!! miau.