Jesien

wrzesień 27, 2008

Mamy juz wrzesien to oznacza tylko jedno przyszla jesien.U nas pieknie, napewno nie tak jak w Polsce ale slonce swieci mocno, zimny wiaterek powiewa a liscie unosza sie w powietrzu.Poczatek jesieni kojarzy mi sie z poczatkiem szkoly, wybieraniem kursow i organizacja calego roku.Nigdy chyba nie wyjde ze schematu roku szkolnego moze powinnambyc nauczycielka;)). Ta noc bedzie czwarta noca na nowym miejscu,pozegnalismy sie juz definitywnie ze straym mieszkaniem,lezka w oku sie zakrecila trudno bedzie zapomniec zapach stechlizny, ktory przysnul sie za nami na nowe mieszkanie i chyba jeszcze troche potrwa zanim sie go pozbedziemy.Czytam Marukamiego, Rosol czyta Llose, blizna po hennowym tatuazu powoli sie leczy, na miescie tylko dyskoteki.Probuje ogarnac sie po tygodniowym kursie jakdobrze, ze jutro jeszcze niedziela.Tesknie za Polska ale mam coraz wiekszego pietra przed powrotem…uff

Przychodnia Rejonowa na osiedlu Lecha 7 rano

One Response to “Jesien”


  1. Murakamiego? O, a co konkretnie?

    A jesli chodzi o wracanie do Polski – jedni wracają i są zachwyceni. Bo jedzenie prawdziwe, bo slonce swieci, bo po polsku mowią.
    Inni tęsknią, nawet za nieustannie lejącym deszczem. I przeklinają te gburowate, szare postaci na ulicach, pełnych nietolerancji i jawnie okazywanej niechęci do absolutnie wszystkiego – począwszy od koloru skóry, poprzez “dziwną”, czytaj: ciekawą, fryzurę/ sukienkę/ minę (bo co taka zadowolona, a jest to z czego sie cieszyc?!), na innej diecie/ wyznaniu/ wyglądzie/ opinii kończąc.
    Ja tęsknię. Nawet za deszczem.


Leave a Reply