bez tytulu
grudzień 10, 2006
bieglam kiedys uliczka, trafilam tam przez przypadek bo odlecial ostani pociag do Kolobrzegu.Chodzilo o to zeby biec i nie rozgladac sie na boki bo z kazdego rogu mogl wyskoczyc zajac albo piramidka. Zrobilo sie goraco. Kostka brukowana pomaranczowa emalia ulegala powolnemu stwardnieniu. Stopy bolaly, uderzajac coraz mocniej o kamien. Az trafilam tam gdzie byly drzwi i moglam sie zatrzymac.Pomyslec o ich skomplikowanej strukturze, o tym drzewie co roslo i ktos je scial, o chemicznych pierwiastkach, ktore utworzyly skomplikowany lancuch zeby dac sie pozniej pomalowac i o tym metalu ktory wypalony swiecil WLASNIE gdzie jest klamka?
wieczorek
grudzień 8, 2006
Zimno wszedzie, pusto wszedzie…co to bedzie, co to bedzie.Nikogo nie ma w domu!Moge sobie biegac na golaska, robic siuisu przy otwartych drzwiach lazienki i krzyczec az nie przybiegna sasiedzi.Tylko, ze po co?Siedem nocek pod rzad kto to wymyslil? Siedem nocek, siedem miesiecy i tysiac lat swietlnych zabrali Rosola i teraz chca okup.
sama konsystencja blogowania jest jeszcze dla mnie tak do konca niezidentyfikowana.Niby to pamietnik ale kazdy moze przeczytac, ksiazka to trudno nazwac, esej odpada i kto to wie ( czort tylko jeden). Poprostu jedyne w swoim rodzaju, trudne nie powiem.
A na promenadzie pelno kamieni, kamyczkow, kamlotow MORZE wywalilo, cos ostatnio zgage ma i wypluwa z siebie z oburzeniem. Lubie morze chociaz czasami potrafi zemdlic( oj!) dopiero nie dawno dotarlo do mnie, ze od 8 miesiecy mieszkam nad morzem a zawsze mnie to zastanawialo jak to jest mieszkac w Sopocie.
szybciutko
grudzień 8, 2006
Zdjec nadal nie ma;) za to Fizie i inne Don pinopy nadrabiaja fotografujac w najmniej odpowiednich chwilach… No coz . Snu nie pamietam, cos ostatnio sie popsulam, wystarcza mi opowiadania Rosola o Rosyjskiej Bazie Podwodnej, pani Liftiarce ( Windowej) i meczu z malymi Japonczykami. W ogole to przedwczoraj byl przesuper dzien bylismy na plywalni , Ro zrobil pyszne kotlety panierowane platkami i nasionami i jak sie wieczorem okazalo PUDELKO DZIALA!!!!!!!! i to jeszcze JAK! Nie bede na razie zdradzac sekretow, bo to jest tak proste, ze az niemozliwe bede sobie o nim myslec w samotnosci na wspolke z Ro az stanie sie czyms zwyczajnym.Prostota posiada rowniez swoje minusy(tak jak nasz reczny mlynek do kawy, ktory przywiozlam z Polski i nikomu sie nie chce mielic kawy bo za duzo czasu zajmuje). Moze bedzie to taki maly sposob medytacji.Nie podoba mi sie ta moja stronka bo nie ma zdjec i gadzetow i mozna tylkoooo ziewac. hi hi
imbecyloza
grudzień 5, 2006
Juz od dwoch dni probuje umiescic jakies zdjecia na tym przepieknym blogu i juz nawet zdazylam sie spocic i cos tam zrobic z wrazenia i nic. Dobrze, ze jestem uparta, bede tak probowac az zarosna mi nogi i pajaki oblepia pajeczynami moje skronie.
Dzisiaj rano swiecilo slonko i niebo bylo nawet niebieskie i jakies takie biale chmurki biegaly, tak ze zdazylam odwiedzic kilka miejsc na tej ooogromnej wyspie. Ludzie pomocni i kontaktowi, jeden starszy pan wyrazil swoje zadowolenie na widok opatulonej zielona chusta Magdalenki mknacej na swojej maszynie ( cos na temat zdrowego trybu zycia). Drugi ( juz troche mlodszy i wysportowany) przybiegl i posluzyl rada, gdzie to ja mam sie udac.Podejrzewam, ze wygladalam na zagubiona Tereske w krainie obcych drog.To nic nie szkodzi, ze jak tylko otworzylam usta zaczal literowac kazde slowo.Upss..
dzisiaj MORALNIAK nr 5.
- Brak rozwoju osobistego.
- wszechoblegajace lenistwo pospolite
-powiekszajace sie poduszki na biodrach
-emanujaca imbecyloza postepujaca w zastraszajacym tempie
Ot co.
P.s. Zapomnialam napisac na poczatku, ze ten blog nie bedzie wesoly BO TAK!!!!!!
Pustostan myslowy
grudzień 2, 2006
Dzisiaj w mojej glowie nie ma nic, tak jak by byla pustym balonikiem wypelnionym niezidentyfikowana substancja.Substancja ta rozrasta sie do gigantycznych rozmiarow wylewajac sie przez uszy brrr okropnosc!Nie mozna nic na to poradzic, moge tylko pojsc do lozka i powedrowac w kraine snow, tam poczekac az splynie sen delikatny jak mgielka albo ciezki jak granat.Zawsze to lepiej niz NIC.
Dzisiaj w pracy otworzyl mi drzwi moj szef(ktory powrocil niespodziewanie z Amsterdamu) wygladal jak zielononiebieski artuditu a w oczach mial spirale.Coz moglam zrobic jak nie wybuchnac smiechem ( szczerze mowiac troche sie go przestraszylam, mogl nagle zaczac wypluwac cyferki albo kwadratowe pileczki a tego moj dzisiejszy pustostan zapewne by nie zidentyfikowal).
Pomimo wszystko nadal tkwie w zespole napiecia przedmiesiaczkowego, ktory znecajac sie nademna przedluza sie niemilosiernie. Nadmuchana do granic poruszam sie jak stukilowy slon w srodku dzwigajac szarpiace sie zwierzatko. Niech ONO juz sobie pojdzie. Przestanie sie szarpac i wic, niech wyleje sie ze mnie dajac miesieczna chwile wytchnienia.Im jestem starsza tym trudniej znosze nieuchronna cyklicznosc natury.
Moherowy beret chroni przed swiatem! Dziekuje Ci Ojcze Rydzyku!
Magdalenka co nigdy nie peka
ojejku!
listopad 29, 2006
Cos tam strasznego sie stalo z tym zdjeciem taaaaakie ogromne sie zrobilo i nie wiem co teraz mam z tym zrobic.A zostawie niech sobie bedzie takie wielkie czy komus to tak naprawde przeszkadza? (juz bardziej tragiczny jest brak polskich liter) chyba bede musiala jakiegos pana mechanika poprosic..
Acha dzisiaj widzialam takie zwierzatko wlochate z ogonkiem( aczkolwiek nie za dlugim), ktore ucieklo mi spod kol i chyba nazywalo sie szczur! Dziki szczur! w bialy dzien! ale psss bo tutaj wymawianie tego slowa przynosi nieszczescie, a z Manksami lepiej nie zadzierac.


